NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





King Cydal
Royal Solution
Crown Knock Ent. (2010)
good good good good good



01. Young, Willing & Able
02. 80's Baby
03. Good Puddin'
04. Sour & Sweet
05. Going Crazy
06. Doin Me f. Chunk & B-Jada
07. Candy Blue Dreamin'
08. Take Yo Picture
09. If I Take You Home
10. Sunshowers
11. Let It Go


English review

King Cydal (don't mistake him with the Oakland group Cydal or the San Jose rapper Sydal) is a new player from East Menlo Park in 650 area code, who debuted in 2009 with a solo album entitled "Ya Block's Host". One year later the sophomore project - the reviewed "Royal Solution" - is released. This time it's more of a street and promotional than official cd. Its digital version is available for free download on artist's MySpace page, while hard copies were pressed on a CD-R format and put into a slimcase. In the meantime Cydal occasionally appeared as a guest on a few other projects, mostly compilations.

We can definitely say that "Royal Solution" is a very individual and sole album. Its lion's share was brought by two hands only - owned by the host. 10 out of 11 songs are solo cuts, plus all the beats were composed by King Cydal himself. Even a few outstanding choruses in a delicate, almost RnB style, were delivered by the author of the project. A huge effort couldn't guarantee a proper, high quality though. Unfortunately Cydal's skills appeared to be not advanced enough, both vocally as well as production-wise. The way he spits verses is quite decent, but it is closer to be average than special, due to his mediocre voice and emotionless flows. Rapper usually follows the pace correctly, yet he tends to unnecessarily "embellish" his verses with strange modifications, which make them less melodious and rhythmical. Eventually I was not really pleased with his vocal delivery, the more so because he didn't amaze me with his lyrics either. Rhymes, metaphors or word plays stayed average throughout the whole album. On the other hand I was satisfied with the themes and topics he talked about as they were pleasing to the ear and entertaining. The major part of it referred to chicks: picking them up, pimp-talking with and even demonstrating feelings to them. I especially enjoyed the overall concepts of tracks "Good Puddin'", where Cydal adores womens' asses and compares them to shaking puddings, and also "Take Yo Picture", where he speaks about how easily he can turn an ordinary girl into a star; he just needs to take a picture of her. What is more, you'll also hear a song about candy paint whips and an opening track talking about the potential and power of young street players. There are a few moments where Cydal did a bit of a hyphy thing, which I wasn't really feeling. First of all because it forced the production to be more simple and trashy. Truth is, that musical background on "Royal Solution" is far from professional, polished and diverse. The most, if not all of it lacks better, louder bass lines and more sophisticated, original sample loops. It's easier to find musical rejects, like a dance/rap type of beat on "Let It Go", than an excellent one. It's a pity that a brilliant cover artwork didn't "infect" the album's content with its perfection. Maybe in the future King Cydal will record a more superior material. As for now it's rather poor and I can't say that he earned to be named the king yet.

Polish review

King Cydal (nie mylić z grupą Cydal z Oakland ani z Sydalem z San Jose) to nowy gracz z miasta East Menlo Park w okręgu 650, debiutujący w 2009 roku solowym albumem zatytułowanym "Ya Block's Host". W rok później ukazuje się jego drugi krążek - prezentowane "Royal Solution" - tym razem bardziej uliczny i promocyjny niż oficjalny. Jego cyfrowa wersja udostępniona została bowiem za darmo na stronie MySpace artysty, a fizyczna przybrała postać formatu CD-R wrzuconego do slimcase'a. W międzyczasie chłopak pojawiał się sporadycznie na kilku gościnnych projektach, w większości kompilacjach.

O płycie "Royal Solution" można z pewnością powiedzieć, że jest bardzo indywidualna i jednoosobowa. Jej lwia część została wykonana raptem przez parę rąk, należącą do gospodarza. 10 spośród 11 piosenek to utwory solowe, a wszystkie bez wyjątku podkłady skomponował sam King Cydal. Nawet kilka wyróżniających się refrenów w lekkim, śpiewnym stylu dostarczył również autor albumu. Spory nakład pracy nie wystarczył jednak, by uzyskać właściwy efekt i jakość. Niestety umiejętności Cydala okazały się być niedostateczne, zarówno pod względem wokalnym jak i producenckim. Sam sposób rapowania artysty jest poprawny, choć bliższy przeciętnemu niż wyjątkowemu, a to za sprawą dość zwyczajnego głosu i mało emocjonalnego flowu. Chłopak w miarę bezproblemowo porusza się po kolejnych bitach, ale momentami jego rytmiczność i melodyjność ulegają lekkim deformacjom, przez co zwrotki stają się niepotrzebnie udziwnione. W efekcie nie znajduję przyjemności w słuchaniu jego wokalnych popisów, tym bardziej że i lirycznie mnie nie zaskoczył. Nie oczarowały mnie ani zestawy rymów, ani też ubarwienia tekstów metaforami czy wymyślnymi grami słów. Szczęście, że chociaż dobór poruszanych tematów pozostał miły dla ucha, gdyż usłyszymy sporo delikatnej rozrywki, najczęściej z pogranicza podrywu, imprezowania i okazywania uczuć kobiecie. Wybitnie spodobały mi się pomysły na piosenki "Good Puddin'", gdzie Cydal podziwia kobiece tyłki i przyrównuje je do trzęsącego się budyniu, a także "Take Yo Picture", gdzie rozprawia o tym, jak łatwo potrafi zamienić zwykłą laskę w prawdziwą gwiazdę; wystarczy, by dała mu się sfotografować. W pakiecie omawianych motywów znalazło się też słowo o samochodach w najróżniejszych odcieniach lakierów ("Candy Blue Dreamin'") czy też otwierający utwór o wigorze i potencjale drzemiących w młodych, ulicznych graczach. Miejscami Cydal zagalopował się lirycznie pod bramy klimatów hyphy, co nie wyszło mu niestety na dobre. Przede wszystkim dlatego, że w ślad za durnowatymi tekstami poszła produkcja, tracąc tym samym na bogactwie i różnorodności dźwięków. Prawda o muzycznym tle "Royal Solution" jest taka, że nie grzeszy ona profesjonalizmem, czystością barw ani mocą basów. Spora część, jeśli nie wszystkie podkłady, cierpią na chroniczny brak porządnych bitów i bardziej wyszukanych, oryginalnych sampli. Wyjątkowych dźwięków można tu szukać ze świecą w ręku, a i tak niestety prędzej natrafimy na bubel pokroju dance-rapowej melodii w "Let It Go" niż coś zaskakująco dobrego. Bardzo żałuję, że olśniewająca perfekcja wykonania okładki albumu nie przeniosła się na zawartość muzyczną. Może w przyszłości King Cydal zdobędzie się na lepszy materiał, bo jak na razie jest licho i daleko mu do miana króla.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.