NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Troublez
Street Life
Troublez Music (2010)
good good good good good


Recommended reviews

01. Belong 2 You
02. Negative Thinker f. Fatalist
03. Baby Girl f. Fatalist
04. Hoodlife f. Ice & Spitz
05. Last Breath f. Wicket Point & No Remorse
06. Im A Ryda f. Scroog
07. Drugz f. Scroog & No Remorse


English review

The debut album by the young West Side San Jose (back than 21-year old) representative by the name of Troublez drops in 2005. This Latin rapper opens his discography with a strictly underground EP cd entitled "Street Life". This 7-song deep project is rather local, hood-known I'd say, which is not only proved by less famous guests, but also a simple artwork (the one from the original 2005 release). Nonetheless it's worthy to give it a chance as it heralds quite interesting future for this SJ artist.

There's always the same issue with EP projects: they are too short and a listener feels insufficiency. On the other hand they're made to introduce the artist, to present his style and to encourage the customer to buy the official long play in the future. Great examples of such teasers are for instance the debut cd by the legendary group 3xKrazy or the first official material by the Berkeley quartet The Pack. The reviewed debut by Troublez entitled "Street Life" has similarly fulfilled its purposes. We receive quite a nice, as for the EP, number of songs, no skits, needless interludes or recycled tracks. What's more, throughout only 7 cuts the artist managed to present himself from different angles and tell about many issues. Let me start off with the content itself, where everyone should find something interesting. There are typical heavy street anthems ("Hoodlife", "Im A Ryda"), those more laidback ones directed to women ("Belong 2 You", "Baby Girl") as well as a few more personal, thought-provoking, which reveal dark side of Troublez (""Negative Thinker", "Last Breath" or "Drugz"). I'm very contented to see no so-called redundants, songs about this and that, after listening to which you can't even remember what it was about. Troublez has definitely met my expectations, if speaking of lyrical aspects and he showed that rap is not fun or a form of entertainment for him. It's a bit worse when it comes to his delivery, though his voice fits the message he brings as it's calm and natural. The way he spits verses may not be the best as he sometimes loses the rhythm or doesn't put the rhyme where I was expecting to hear it. It isn't a big disadvantage of the project, as there's only 1 solo track. On six other cuts we're pleased to hear local comrades of Troublez who brought some nice vocal diversity, for instance Fatalist with his heavy, deep voice or Ice with a fast-paced flows. The whole thing is complemented with production, which might sound underground or low budget, but it has its unique atmosphere. In other words the music itself might be missing a purity, louder bass lines or more sophisticated sample loops, yet as for local, street album it sounds good and it gives back the character of the inner content. The creators of the beats were not mentioned on the album artwork, but Troublez told us it was brought by No Remorse or just taken off the Internet. Summarizing - I'm aware that "Street Life" has no chance to compete with albums by greater figures, but like the title of the project says itself - the leitmotiv are street issues, so don't expect to hear entertainment with mainstream sound; expect to hear nothing but pure street vibes. Nonetheless I think that every up-and-coming artist should be tempted to release such an album, as it's always a method to try one's talent on the mic and a way to drop that life burden off your chest. It could catch listener's attention and ultimately keep him/her following rapper's future actions. "Street Life" made me do it.

Five years after dropping a debut album San Jose resident - Troublez - re-releases it with a new, cleaner artwork and original track listing. The first version is practically impossible to find, due to its low edition.

Props to Troublez for a constant collaboration with BayUndaground.

Polish review

W 2005 roku ukazuje się debiutancki album młodego, ówcześnie 21-letniego reprezentanta zachodniej części San Jose w Kalifornii. Latynoski raper Troublez otwiera swoją dyskografię podziemnym krążkiem o formacie EP-ki i tytule "Street Life". 7-piosenkowy projekt to ścisły underground, o czym świadczą nie tylko goszczący tu lokalni wykonawcy, ale również prosta oprawa graficzna. Niemniej jednak warto zwrócić na niego uwagę, gdyż zwiastuje ciekawą przyszłość artysty z SJ.

Z EP-kami jest zawsze ten sam problem: są za krótkie i słuchacz czuje wyraźny niedosyt. Z drugiej strony krótkometrażowe albumy powinny mieć na celu prezentację artysty, zapoznanie odbiorcy z jego stylem oraz pozytywne zmanipulowanie klienta, by w przyszłości zakupił oficjalny long play rapera. Świetnymi przykładami tego typu teaserów są np. debiutancki krążek grupy 3xKrazy czy pierwszy oficjalny materiał od kwartetu z Berkely The Pack. Podobnie spełnia swoje zadanie recenzowany debiut Troubleza zatytułowany "Street Life". Dostajemy całkiem porządną, jak na EP-kę, liczbę piosenek, żadnych skitów, zbędnych przerywników czy risajkli. Co więcej, na przestrzeni raptem 7 utworów artysta zdołał zaprezentować się z różnych stron i opowiedzieć o wielu sprawach. Może zacznę właśnie od treści, jakie przekazuje autor tekstów, pośród których każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Są tu zarówno typowo uliczne, cięższe kawałki ("Hoodlife", "Im A Ryda"), te chilloutowe, przeznaczone dla kobiet ("Belong 2 You", "Baby Girl") czy w końcu bardziej osobiste, refleksyjne, gdzie poznajemy ciemną stronę Troubleza ("Negative Thinker", "Last Breath", a nawet "Drugz"). Cieszy mnie, że nie ma tu tzw. "zapychaczy", piosenek o niczym, po przesłuchaniu których nie wiesz nawet, o czym były. Troublez pod względem lirycznym zadowolił w pełni moje oczekiwania i pokazał, że rap nie jest dla niego zabawą czy formą rozrywki. Trochę gorzej wypada pod względem samego wokalu i dostarczania kolejnych wersów. Jego głos akurat pasuje do zaprezentowanych wyżej treści, ponieważ brzmi spokojnie i naturalnie. Jeśli chodzi o sposób rapowania, to można by się przyczepić momentów, gdzie artysta wypada z rytmu lub nie dostawi rymu, tam gdzie się tego spodziewałem. Jednak nie jest to jakąś ogromną wadą projektu, bo trafiła się raptem 1 solowa piosenka. W pozostałych mamy przyjemność poznać lokalnych kumpli Troubleza, którzy wprowadzili miłą, wokalną dywersyfikację jak na przykład Fatalist z ciężkim, głębokim głosem czy Ice z szybkim i ostrym sposobem nawalania. Całość kompozycji zamyka produkcja, która - fakt, pobrzmiewa podziemiem i garażowością wykonania - ale ma swój klimat. Innymi słowy, muzyce brakuje może odrobiny czystości, miejscami wyraźniejszych bitów lub bardziej eleganckich sampli, ale jak na lokalny, bardzo uliczny album produkcja zachowała spójność i oddała charakter krążka. Niestety nie pokwapiono się, by wymienić twórców bitów. Podsumowując rzecz: zdaję sobie sprawę, że "Street Life" nie ma szans konkurować z telewizyjnymi hitami czy wielkimi albumami gwiazd, lecz przecież już sam tytuł zapowiada, że przewodnim motywem są tu uliczne sprawy, a okładka zwiastuje niskobudżetowe wykonawstwo. Mimo wszystko uważam, że zaczynający karierę artysta powinien pokusić się o wydanie czegoś pokroju "Street Life", gdyż zawsze jest to forma próby własnych sił, prezentacja talentu, sposobu na zrzucenie ciężaru z klatki piersiowej. A nuż spodoba się słuchaczowi i zachęci do śledzenia dalszych poczynań rapera. Mnie zachęciła.

Pięć lat po wydaniu swojego pierwszego projektu rezydent San Jose - Troublez - wznawia jego tłoczenie i wypuszcza na ulice drugi pressing - z nową okładką i zachowaną, zgodną z oryginałem, listą piosenek. Pierwotna wersja jest praktycznie niedostępna, ze względu na jej znikomy nakład.

Podziękowania dla Troubleza za owocną współpracę.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.