NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Black C
70s Baby
Rightway Productions (2010)
good good good good half


Recommended reviews

01. Best Believe
02. I Got Money
03. Need Ya Luv f. Young Jun3 & A.R.
04. Mary Jane
05. What Could've Been
06. Players Anthem
07. I Get High!
08. The Life f. Moe Da Hustla
09. My BedRoom f. Devious
10. I'll Never Tell f. Simon
11. Where We All Began
12. Brand Nu f. Simon & A.R.
13. Why They Hate f. Young Shaad
14. Stay With Me f. Hermanata
15. Gave U My Luv
16. Can't Go Back f. Trouble Maker & Simon
17. I'm Alive f. Martha B.


English review

Northern California rap scene is one of the most fertile spots on the whole West Coast, where the amount of released albums is beyond belief. Therefore it is even harder to find a quality product, which will please fans and bring its author deserved success at the same time. So what if there's a great underground cd, yet only pressed in a thousand copies or even fewer? Or what's the point of dropping a marvelous project, but only digitally? Fortunately once in a while the Bay Area turf yields a superb full-length official release with a decent marketing / promotion and - what's most important - with a fresh and original content.

A still steaming batch straight out of Rightway Productions label has just arrived to BayUndaground.com. It is a solo by the well known San Francisco, Hunter's Point representative and a member of the legendary group RBL Posse - rapper named Black C. I'll just remind you that the host of the reviewed material performs on Cali rap scene for two decades now! His career began in the early 90s, when the it dropped its first two projects. This crew managed to bring another pair of cds, yet without Mr. Cee, who was killed in 1996, same as Hitman - murdered 7 years later. The group's last man standing is fortunately still alive and he definitely didn't rest on his laurels. Black C continued the work of his fellow artists single-handed, yet it didn't stop him from recording a duet cd with Taydatay and two solo albums. Three years after dropping the last one ("City Of Gods") rapper is back with the third, official project entitled "70s Baby". The release date of the cd - June 16th 2010 - was preceded by premieres of four singles from this album. "Need Ya Luv", "Mary Jane", "Brand Nu" and "Stay With Me" also feature video clips, which can be watched in our Videos Section.

The reviewed project was named "70s Baby" not without purpose. Not only because Black C himself is the titled baby of the 70s, but also that the content refers to older recordings and reminds me of younger days. Just after the first listening I was amazed with its production, as it includes beautiful pipe tunes and other original instrumental samples. Major part of the beats sounds very fresh and is definitely far from anything that can be found in the flood of contemporary rap products. Clear and loud bass lines with delicate musical background take the listener to a magic, a bit archaic and dusted world - kept in quite old school vibes, yet still paradoxically up-to-date. The production on such tracks as "Best Believe", "Players Anthem", "The Life", "I'm Alive" and many others makes a really good impression. The joint work by its creators has to be commented, as it is even, uniform and unique. The beats were delivered by Rome aka Slapadelic (7), Blunt (5), The Reason (2), SoCratez, Sean T and The Cheffz. It's audible that the composers worked hard with the vocalist, as the production perfectly fits his deep, a bit stentorian voice and rather slower flow. Black C is a master of the rap craft and there's no chance he commits any microphone mistakes. He easily moves through the beat and the pace, plus he brings quite original rhymes, like for instance these two: hands up / extravaganza and moment / zoning. What's more, artist's lyrics are mature and sophisticated, which can be proved by such tracks as "What Could've Been", where he speaks about sins from the past, "I'll Never Tell" about trust and loyalty, but not only the one respected in the streets, but also connected with relationship with a woman; or the one called "Where We All Began" bringing rapper's memories from his early days. C has also brought a dose of entertainment, but the one far from a typical party/club fun. Weed and alcohol fans will definitely be pleased with fantastic cuts like "Mary Jane" and "I Get High!", while "My BedRoom" laces you with rapper's sexual adventures. Truth is I don't have any significant objections to the shape and realization of "70s Baby" project, but I think that one detail referring to choruses is important. They're quite often (I've counted 6) sampled and computer modified - something like Kanye West or Rob Lo used to do. I'm not trying to say they're poor, because they sound very professional and smooth, but some of you may not be feeling them that much. The third solo by Black C was really close to get the best rating, but a few a little bit worse tracks (like "Brand Nu" or "Why They Hate") or kind of average performances by most of the guests hold me from giving it the highest score. Undoubtedly it is yet one of the greatest projects from the first half of 2010. These kind of albums are really rare these days.

Curiosity: you won't find the Parental Advisory sign on the cover, as the rapper curses only when it's needed, if ever.
Visit Black C on: CD Baby, MySpace, Reverb Nation and the official Right Way Productions website.
Thanks go to Jay Grimm, Black C's manager, for sending us the album for the review.



Polish review

Scena rapu w północnej Kalifornii to jedno z najbardziej chlebodajnych miejsc na Zachodnim Wybrzeżu; gdzie liczba wydawanych płyt przechodzi ludzkie pojęcie. Z tego też względu coraz trudniej o towar wysokiej jakości, który jednocześnie zadowoliłby fanów, jak i przyniósł artyście zasłużoną sławę. Co z tego, że podziemny album zachwyci słuchaczy, jeśli wydano go w nakładzie tysiąca sztuk? Albo co amatorom czarnej muzyki po fenomenalnym projekcie wydanym jedynie w postaci cyfrowej? Na szczęście raz na jakiś czas zatokowe ziemie rodzą znakomity produkt w oficjalnej oprawie, z porządnym marketingiem, a co najważniejsze ze świeżym i oryginalnym wnętrzem.

Prosto z wytwórni Rightway Productions trafił dziś do nas pod lupę jeszcze gorący wypiek od znanego wykonawcy z Hunter's Point w San Francisco i członka legendarnej grupy RBL Posse - rapera imieniem Black C. Na wstępie przypomnę, że autor recenzowanego materiału bryluje na kalifornijskich parkietach już prawie od dwóch dekad! Początki jego kariery notowane są na wczesne lata 90., kiedy to wyżej wspomniane trio wypuściło parę pierwszych krążków. Ekipa zdołała jeszcze wydać dwa kolejne, ale już bez Mr.'a Cee, który został zastrzelony w 96, podobnie zresztą jak Hitman - zamordowany 7 lat później. Ostatnia, żyjąca do dziś postać z RBL Posse, ma się dobrze i z pewnością nie spoczęła na laurach. Black C, bo o nim mowa, kontynuował dzieło swoich zmarłych kumpli w pojedynkę, ale nie przeszkodziło mu to bynajmniej w nagraniu duetu z Taydatayem i dwóch solowych albumów. W trzy lata od wydania ostatniego ("City Of Gods") raper powraca z trzecim, oficjalnym autorskim projektem zatytułowanym "70s Baby". Dzień wydania płyty - 16 czerwca 2010 - poprzedziły premiery aż czterech kolejnych singli z prezentowanego krążka. Do "Need Ya Luv", "Mary Jane", "Brand Nu" i "Stay With Me" nakręcono również teledyski; wszystkie do obejrzenia w naszej galerii wideoklipów.

Recenzowany album nie bez powodu nazwano "70s Baby". Nie dość, że sam Black C jest właśnie tytułowym dzieckiem lat 70., ale również sama zawartość nawiązuje do starszych brzmień i lat młodości. Już po pierwszym przesłuchaniu krążka utkwiła mi w pamięci produkcja, a w niej oryginalne, zapomniane już w dzisiejszych czasach piękne piszczałki i niepowtarzalne dźwięki. Podkłady są w większości wyjątkowo świeże i bynajmniej nie brzmią jak cokolwiek zawarte we współczesnym morzu innych rapowych produktów. Piękne, wyraźne bity i lekkie instrumentalne tło przenoszą słuchacza w magiczny, odrobinę archaiczny i zakurzony świat - zagrany na nieco oldschoolową nutę, ale jednocześnie nowoczesną. Muzyka w takich utworach jak "Best Believe", "Players Anthem", "The Life", "I'm Alive" i wielu innych pozostawia naprawdę wspaniałe wrażenie. Pochwalić należy świetną współpracę producentów, którzy zadbali o jednolitą i spójną atmosferę. Za konsoletą mieszali Rome aka Slapadelic (7), Blunt (5), The Reason (2), SoCratez, Sean T i The Cheffz. Wyraźnie słychać, że ekipa kompozytorska doskonale dogadywała się z głównym wokalistą, gdyż podkłady genialnie pasują do głębokiego, nieco tubalnego głosu rapera i jego raczej powolnego flowu. Black C jest mistrzem w swoim fachu i nie ma mowy, by popełnił jakiś piosenkarski bubel. Swobodnie płynie po wyznaczonym tempie i sprawnie składa rymy, które nierzadko przybierają ciekawą postać, jak na przykład zestaw hands up / extravaganza albo moment / zoning. Co więcej, artystę charakteryzują dojrzałość i wysublimowanie liryczne, słyszalne choćby w takich utworach jak "What Could've Been", gdzie opowiada o błędach przeszłości, "I'll Never Tell" mówiące o zaufaniu, ale nie tylko tym związanym z etykietą uliczną, ale również dotyczącym relacji damsko-męskich czy "Where We All Began", przedstawiające wczesne lata z życia reprezentanta HP. Raper rzecz jasna dostarczył również dawkę lekkiej rozrywki, choć z pewnością daleko jej do klubowo-imprezowej. Amatorom trawki i używek alkoholowych spodobają się na pewno fantastyczne kawałki "Mary Jane" oraz "I Get High!", a o seksualnych igraszkach i przygodach wokalisty dowiecie się z "My BedRoom". Właściwie nie mam żadnych zarzutów co do oprawy i wykonania projektu "70s Baby", choć warto zwrócić uwagę na jeden szczegół dotyczący refrenów. Te dość często, bo w liczbie aż sześciu, przybrały postać samplowanych modyfikacji komputerowych - a la Kanye West czy Rob Lo. Nie chcę powiedzieć, że są kiepskie, bo brzmią bardzo profesjonalnie, śpiewnie i lekko, ale pomyślałem, że warto o tym wspomnieć; a nuż komuś to nie podpasuje. Trzecia solówka od Black C ma według mnie naprawdę niedaleko do najwyższej oceny, ale odrobinę gorszy poziom w kilku piosenkach (np. "Brand Nu" czy "Why They Hate") czy mało zaskakujące występy większości zaproszonych gości powstrzymują mnie od postawienia piątki. Z łatwością jednak przychodzi mi rzec, że "70s Baby" uważam za jeden z lepszych projektów pierwszej połowy roku 2010. Takie albumy zdarzają się już naprawdę rzadko.

Ciekawostka: na okładce nie znajdziecie znaczka ostrzegającego o niecenzuralnych tekstach, a to dlatego, że raper przeklina naprawdę z konieczności, jeśli w ogóle.
Strony profilowe Black C, które warto odwiedzić: CD Baby, MySpace, Reverb Nation i oficjalna witryna Right Way Productions.
Podziękowania dla Jay Grimma, managera Black C, za kontakt i podesłanie płyty do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (4):
By LethaFace on 28 July 2010
no wiec przez kilka dni mozecie sie do mnie zglaszac - kto jest chetny na album 70s Baby lub City Of Gods ? - cena 6 dolarow od albumu + wysylka (jakies 5 dolcow). Album oczywiscie nowy, zafoliowany.
Sa jeszcze koszulki i bandany jakby ktos byl zainteresowany. Pisac tu lub na lethaface@wp.pl
By LethaFace on 25 July 2010
nie mam; ale polecam zaopatrzyc sie na cdBaby (link w recce) - kosztuje raptem 8 dolcow + wysylka
By Ucia on 25 July 2010
Zgadzam się w całej rozciągłości. Ta płyta jest lepsza niż się spodziewałem. Przede wszystkim jest spójna i ma klimat od początku do końca. Można kupować w ciemno.
A propos Face nie masz jednej kopii na zbyciu?
By MIKE D on 22 July 2010
NICE ALBUM BLACK C YOU DID YOUR THANG ON THAT 70 BABY IM LOVING IT. WHY THE HATE, AND ILL NEVER TELL IS MY SHIT 1 LUV BIG HOMIE KEEP IT UP

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.