NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Renz Julian
Armageddon
Field Of Dreamz Entertainment (2009)
good good good good good



01. Intro (skit)
02. Armageddon
03. Draft Day
04. Friday Night Lights f. Big Rich & Hoodstarz
05. Pop N' Lock f. Twista & E-40
06. Customer
07. Grindtime f. Fed-X
08. One For The Money f. Mike Marshall
09. Run
10. Survive The Night
11. 3 Floors
12. Payback
13. Clap, Clap f. Clyde Carson
14. Get Work
15. I Can't Live f. Jacka
16. Purple Skies
17. Picture This
18. Pop N' Lock (remix) f. Twista


English review

Renz Julian is a West Oakland representative, but he lived in various cities while growing up. This artist's biography is pretty rich, so I'll just focus on the most important milestones. The cat went through many things in his life, from pimping and drug dealing to a professional football. His music career began sometime around 1999 when he came out with a very underground, nowadays impossible to get album "Fingaz Of Gold" under the name Playa Renz. Then he took a hiatus, but returned after a couple of years and started polishing his style with a series of various mixtapes (I don't know whether any of them were pressed): "2 The League" and "Armageddon" with DJ Cali as well as "Legal Crack" with DJ E-Rock. 2008 brought a self titled EP presented by Field Of Dreamz Entertainment, the same label that after a year drops a highly anticipated solo entitled "Armageddon" - don't confuse it with the above mentioned mixtape, sharing the same name.

Renz Julian does have a criminal past, yet he turned back and focused his talents in something more advantageous. You can hear echo of this decision on the currently reviewed "Armageddon". Mainly due to the fact that it is a very personal record. Notice that it's been dominated by solo tracks, while guests appeared only on a couple of songs. I reckon nobody likes to be compared to other people, however I can't help myself to do so, as it's my first encounter with Renz' music. This cat combines sophisticated and thought out content typical for J. DaVinci with street delivery by T-Luni from Oakland. Other than that you can recognize him by a low-pitched, grown-up voice that reminds me of these artists. He at the same time doesn't show too much emotion, rather spits yet another middle-paced verse stuffed with picturesque descriptions. He generally smoothly follows the beat, which lets you steady bob your head to the rhythm from start to finish. However he sometimes does come up with a slightly longish line and then he kind of misses the drum hit. One of the most important aspects of the hereby album are polished and meaningful lyrics spiked with superb rhymes. After you hear such combinations as "commodity", "monopoly" or "epiphany", just don't think that this cd represents hip-hop, East Coast type of lyricism. Definitely not, "Armageddon" was based on solid, Bay Area foundation. Here's a little quote for you:

Bad business niggas doin' counterfeit deals
Actin' like they cannot be killed
(...) walkin' round with the force field energy shield
Same shit that got Kennedy killed


As I've already mentioned, echo of the street past resounds on numerous songs. However Renz Julian presents a mature insight of a grown-up man who is aware of mistakes he's made and now gives advices to to the younger generation. He comes up with social topics ("Draft Day"), talks about business, contacts and networking ("Customer", "Grindtime"), but also warns of shady females who are out there only for the loot ("One For The Money"). He reminds you that we are not able to run away from the ghosts of our past who will get us, one day or another ("Run"). What is more, I liked the way he depicted consumption and consumerism of the western society - he clearly says that he doesn't need a car, fancy clothes etc., but on the other hand he can't imagine life without them ("I Can't Live"). Such tracks are usually characterized by slow tempos and great production that skillfully mixes the elements of traditional West Coast music as well as some modern type of vibes. You can as well relax to a couple of easier joints, for instance party-like "Pop N' Lock" or "Clap Clap" - by the way this is the only track I wasn't satisfied with. Paradoxically, as it is a single that got serious radio play, yet I feel it doesn't musically match the rest of the project. Other than that you'll receive a few strictly street-related songs - hard, heavy-hitting "Survive The Night" as well as "Payback" with a gangsta feel to them. Production is undoubtedly a strong asset of this album and a the major part of it - 13 cuts - was handled by the Field Of Dreamz Ent in-house composer by the name of Salim. The rest was delivered by Mr. Collipark, Traxamillion, Rob Lo and C-Major. "Armageddon" is directed to a more demanding listener. You will mostly hear tracks with some merit, meaningful lyrics and brilliant, surprising rhymes. One could think that Renz Julian isn't a charismatic performer, yet for example "Friday Night Lights" proves that his seemingly impassive flow goes really well with the lively, modern music. If you're looking for some intelligent entertainment, then you'd better look for this one.

The hereby album can be purchased on rapper's official website: RenzJulian.com; I also encourage you to visit his MySpace profile.
I'd also like to thank Field Of Dreamz for providing a copy for the review.



Polish review

Renz Julian reprezentuje zachodnią część Oakland, ale w dzieciństwie zdążył zaliczyć wiele innych miast. Biografia tego artysty jest dosyć bogata, więc ograniczę się tylko do najważniejszych elementów. Chłopak otarł się w życiu chociażby o stręczycielstwo, sprzedaż narkotyków i zawodowy futbol. Karierę muzyczną rozpoczął w 1999 bardzo podziemnym, w zasadzie już nieuchwytnym albumem "Fingaz Of Gold" wydanym jeszcze jako Playa Renz. Następnie raper zrobił sobie przerwę, ale powrócił parę lat później i zaczął szlifować styl, wydając serię przeróżnych mixtape'ów (nie wiem, czy doczekały się tłoczonych egzemplarzy): "2 The League" i "Armageddon" z DJ Cali oraz "Legal Crack" z DJ E-Rockiem. 2008 przyniósł samozwańczą EP-kę prezentowaną przez Field Of Dreamz Entertainment, które w rok później wypuszcza długo oczekiwane solo artysty o tytule "Armageddon" - nie mylić z ww. mixtape'em o tej samej nazwie.

Renz Julian ma na koncie kryminalną przeszłość, ale odwrócił się od niej i skupił swoje talenty na czymś bardziej pożytecznym. Na omawianym albumie "Armageddon" wyraźnie słychać echa tej decyzji. Głównie ze względu na fakt, że jest to bardzo osobista płyta. Zauważcie bowiem, że dominują tutaj solówki, a goście pojawili się w niewielkiej liczbie kawałków. Chyba nikt nie lubi być porównywany do innych raperów, ja niestety nie mogę się od tego powstrzymać, ponieważ jest to moja pierwsza styczność z muzyką Renza. Chłopak łączy wyszukaną i przemyślaną treść typową dla J. DaVinciego z ulicznym przekazem T-Luniego z Oakland. Poza tym sam odznacza się niskim, dojrzałym głosem, który trochę przypomina mi tych artystów. Nie okazuje przy tym zbyt wielu emocji, raczej w średnim tempie wyrzuca z siebie kolejne, nafaszerowane obrazowymi opisami wersy. Z reguły płynnie podąża za bitem, dzięki czemu od początku do końca piosenki zachęcają do miarowego wystukiwania rytmu głową, choć czasami zdarza mu się ułożyć za długą linijkę i wtedy lekko rozmija się z uderzeniem perkusji. Jednym z istotniejszych aspektów niniejszego krążka są dopracowane i sensowne teksty naszpikowane wyśmienitymi rymami. Usłyszawszy z jego ust takie kombinacje jak commodity, monopoly czy epiphany, nie pomyślcie tylko, że płyta ma hip-hopowe, zahaczające o wschodni lyricism, naleciałości. Zdecydowanie nie, "Armageddon" został bowiem solidnie oparty na typowo zatokowych fundamentach. Oto drobny cytat:

Bad business niggas doin' counterfeit deals
Actin' like they cannot be killed
(...) walkin' round with the force field energy shield
Same shit that got Kennedy killed


Jak już wspomniałem wyżej, echa ulicznej przeszłości pobrzmiewają w wielu piosenkach. Renz Julian prezentuje jednak dojrzałe spojrzenie dorosłego człowieka, który zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów i dzieli się radami z młodszymi stażem. Porusza sprawy socjalne ("Draft Day"), opowiada o biznesie, kontaktach i współpracy ("Customer", "Grindtime") oraz przestrzega przed laskami chcącymi tylko wyłudzić pieniądze ("One For The Money"). Również przypomina, iż nie jesteśmy w stanie uciec przed demonami przeszłości, które prędzej czy później nas dopadną ("Run"). Świetnie też obrazuje konsumpcyjny pęd charakteryzujący dzisiejsze zachodnie społeczeństwo - jasno mówi, że nie potrzebuje samochodów, ubrań itp., ale z drugiej strony nie wyobraża sobie życia bez nich ("I Can't Live"). Te piosenki charakteryzują się najczęściej średnimi lub powolnymi tempami i znakomitą produkcją, umiejętnie łączącą w sobie elementy tradycji Zachodniego Wybrzeża jak i nowoczesne nutki. W ramach wytchnienia zaserwowano też kilka rozluźniających piosenek, jak chociażby imprezowe "Pop N' Lock" czy "Clap, Clap" - swoją drogą jest to jedyny utwór, jaki nie przypadł mi do gustu. Paradoksalnie, gdyż to singiel, który niejednokrotnie leciał w radiu, ale wg mnie nie pasuje muzycznie do reszty projektu. Poza tym pojawiły się też stricte uliczne kawałki w postaci ciężkich, ostrych, gangsterskich w swej wymowie "Survive The Night" oraz "Payback". Produkcja to niewątpliwie mocny element recenzowanej płyty, a za jej ogromną część - 13 tytułów - odpowiada powiązany z Field Of Dreamz Ent. kompozytor imieniem Salim. Poza tym za konsolą zasiadali Mr. Collipark, Traxamillion, Rob Lo i C-Major. "Armageddon" to album kierowany do trochę bardziej wymagającego odbiorcy. Tutaj piosenki mają najczęściej konkretny temat, przemyślane teksty i dopracowane, zaskakujące rymy. Zdawać by się mogło, że sam Renz Julian nie jest jakimś wyjątkowo charyzmatycznym wokalistą, a jednak chociażby takie "Friday Night Lights" udowadnia, iż jego z pozoru beznamiętny flow dobrze współgra z żywą, nowoczesną muzyką. Jeśli szukacie inteligentnej rozrywki, to rozejrzyjcie się za tą pozycją.

Niniejszy album można kupić poprzez oficjalną stronę rapera RenzJulian.com; zachęcam również do odwiedzenia jego profilu MySpace.
Chciałbym podziękować wytwórni Field Of Dreamz za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.