|
 |
| NASTY NATE |
"Welcome To Nastyland"
4Gold Records (2002)
$12 - $25
Ocena:
|
|
- It's Time (skit)
- Nastyland
- Natural Born Playa f. JT The Bigga Figga & Wig Splitta
- Fire!!!
- It Ain't Nothing f. Dap Daniel & Dutch
- Nasty f. Mr. Kee
- Do As I Do f. Mr. Kee & Shady Shay
- Outta Control
- Do What You Do f. Mr. Kee & Dutch
- Them Thugs
- Mercenaries f. Dutch & Mayhem
- All Official f. Papoose & Re-Akt
- Applyin' Pressure f. Anonymous
- We Ride f. Slick Da Pale Pimp & Dutch
- If... f. Tito B & Al Beezy
- Savish Shh.... f. Anonymous & Wig Splitta
- Explosive f. Never, Anonymous & Lil Wyno
- Ahh Ughh f. Dutch & Mr. Kee
- Aim -N- Shoot
- Can You Help f. Dookie Water & Young Shivah
- Outro (skit)
|
|
W roku 2002 prawie nikt nie słyszał o raperze imieniem Nasty Nate. Stąd też nie dziwota, że jego debiutancki krążek przeszedł niezauważony koło żądnych wrażeń fanów. A naprawdę szkoda, bo "Welcome To Nastyland" bardzo mile zaskakuje. Prawdę mówiąc, jest to jeden z tych albumów, które niezwykle cieszę się, iż posiadam, gdyż obecnie co najmniej trudno dorwać go gdziekolwiek.
Nasty Nate reprezentuje Richmond, co daje znać przy wielu okazjach. Cechują go dosyć ostry głos i zdecydowanie szybki flow. Potrafi przy tym pięknie utrzymać rytm piosenki, co wyróżnia go z grona osób wypluwających z siebie rymy w ponadprzeciętnym tempie, ale gubiących często bit. Do tego plasuje się naprawdę wysoko w hierarchii twórców rymów - najczęściej kończy wers dwusylabowymi słowami. Ostatnio stałem się niezwykle cięty na w/w aspekty, a Nate zapewnia mi wymarzoną dawkę doznań a zarazem potwierdza, że wciąż istnieją nieodkryte talenty i nie wymagają one lat praktyk. Jak dla mnie strona wokalna tego projektu to istny majstersztyk, jednakże z uwagi na dość sporą obsadę dodatkowych gości, należy zwrócić również na nią uwagę. W zasadzie zdziwiłem się, iż raper zaprosił aż tylu artystów, skoro sam mógłby bez jakichkolwiek problemów podołać znacznie większej liczbie solówek. Czyżby nie wierzył we własne umiejętności? Co zdarza się rzadko, żaden featuring nie popsuł pozytywnego wrażenia. Znani i sprawdzeni ludzie pokroju JT, Mr. Kee, Never'a lub Lil Wyno pozostawili po sobie porządne zwrotki (Mr. Kee aż 4, a do tego jeszcze w dwóch innych kawałkach refreny). Wartymi odnotowania są także rzecz jasna wystąpienia tych mało znanych: Wig Splitta, Anonymous, Slick, Dookie Water, Young Shivah i inni to naprawdę dobrze zapowiadający się wokaliści. Klimat na "Welcome To Nastyland" jest zróżnicowany. Do ósmej piosenki generalnie usłyszymy lekkie brzmienia o zabarwieniu imprezkowym, traktujące o pimpowaniu i tym, jaki-jestem-zajebisty. Mimo typowych tematów, Nasty Nate miło odwalił tę część i z przyjemnością macha się do niej głową. Od "Do What You Do" i "Them Thugs" wkraczają natomiast poważniejsze tytuły; czasami zwalniają przy tym tempa, ale głównie muzyka staje się trochę cięższa lub ostrzejsza. Za bardzo udaną, utrzymaną w duchu późnych lat 90'ych produkcję odpowiada sporo osób, a między nimi Slick & Bugsy (6), K-Lou, Lil G (3), Dap Daniel (2), Mr. Kee (2) i Sean T. Podsumowując, płyta spełni oczekiwania fanów łaknących ulicznego, bezpardonowego stylu z drobnymi odchyłami w kierunku imprezki. "Welcome To Nastyland" z pewnością zaskoczy jeszcze niejedną osobę, ponieważ szczerze was zachęcam do zadania sobie trudu poszukania tej pozycji. Warto, gdyż 19 mocnych kawałków (jedynie jeden jest krótki) piechotą nie chodzi.
|
| |