NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Lil Ric
Plugged In: Live From The Streets
Legacy Studio / Ae'On Music Group (2012)
good good good half good


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. I Go Hard
03. So Cold So On f. Crash, Boogie Down & Unseen
04. Done Deal f. Nio Tha Gift
05. Rev. Do Wrong (skit)
06. Big Daddy Kane
07. Rich City Rollin f. Ice Nick
08. Errbody Eat
09. Slidin On f. Laroo & Pooh Hefner
10. I'm A Boss f. Fox aka Thug Pimpin
11. Abandoned Me
12. Swaggitude f. No Phace Phantom
13. Reaction f. Locksmith & Frank Nitty


English review

Lil Ric is one of the most known Richmond representatives, however nowadays he should rather be labeled a veteran than an active and fertile artist. Truth is, throughout his whole career (two decades) he hasn't brought that many projects, comparing to other artists that have been recording since mid 90s. Richie debuted in 1994 with a solo titled "Deep N Tha Game" released under No Limit Records. Shortly after he left Master P's record label and did his sophomore album in 1996 called "Wicked Streets". After another 2-year long hiatus he dropped the third solo - "It's Armageddon" - this time under AWOL logo. The beginning of the new millennium brought "Different Reality" (collaboration work with Laroo) and "The Thug Nut". Since then the artist went off the radar and only occasionally appeared on other people's projects. After almost a 10-year break he came back, yet rather without a louder acclaim, releasing a short, underground CD titled "Im On It". Not long after that Lil Ric brings his sixth solo - the hereby "Plugged In: Live From The Streets".

Similarly to the previous one, the reviewed project has had hardly any buzz; maybe because the album dropped under lesser known labels (Legacy Studios and Ae'On Music Grup). Hard copies (at least there were some!) were put into cardboard sleeves, but overall the exterior seems to be decent (a professional CD and shining printing on the wrapping); yet obviously - from a CD collector's perspective - I deplore over another project that I will scratch over and over again while getting it in and out of a paper case. New generation may of course purchase album's digital version at e-spots like iTunes or Amazon; hard copies are sold via RapBay. Let's cut to the chase; Lil Ric recorded 11 songs where you'll definitely hear his skills, which he developed during 20 years of rapping. For those of you who didn't have a chance to get familiar with Richie's flow I will remind that he has a deep, quite sulky voice (he has something in common with Richie Rich; and it's not only the name) and a rather slower, homogeneous flow. He smoothly follows the beat, yet abstains from changing tempo or filling lines with emotions. Fortunately, in the end the way Ric raps is far from monotonous, mainly due to an interesting voice and decent music.

Speaking of the production, it was delivered by Traxx, Rob Lo, Vibe Beats, Flawless Tracks and No Phace Phantom. The composers did a great job, because throughout the whole cd you'll hear polished, diverse and catchy melodies: a couple of vivid, lively beats (for instance on "So Cold So On"), a few club type cuts ("Swaggitude"), a bit of heavier, street flavor ("Errbody Eat", "Slidin On"), a track with a cosmic twist into it ("Big Daddy Kane") and multi-instrumental vibes ("Done Deal"). A solid level was only decreased a bit by an average "Abandoned Me" and too TV/pop beat on "Swaggitude". I cannot really complain about the music overall, however Lil Ric's voice would fit much more into a raw and heavier production, that we've been accustomed to on his older projects. Similar changes touched the lyrical content, because you'll not hear typical street stories, but only a taste of it among a braggadocio, money, hustle type of meal. The only exception seems to be a song called "Abandoned Me" where Lil Ric nonchalantly speaks about being dumped by a girl. It would be an overstatement if I said that "Plugged In" was rapper's come back; but you must admit that he tries to keep up with the times. You can hear charisma and freshness in Ric's voice that still make his rap game interesting. Curio: I've read on the Internet that the reviewed project was supposed to glow in the darkness. I've checked mine and didn't see shit. Can anyone confirm the alleged phosphorescence?



Polish review

Lil Ric to jeden z bardziej znanych reprezentantów Richmond w stanie Kalifornia, chociaż szufladkowany powinien być dziś raczej jako weteran niż aktywny i płodny artysta. Prawdą jest, że na przestrzeni dwóch dekad jego dorobek płytowy (w sensie liczby) nie jest wcale aż tak pokaźny. Richie debiutował w 94 roku, wydając solo zatytułowane "Deep N Tha Game" w wytwórni No Limit Records. Niedługo później rozstał się z firmą Mastera P, a w 1996 nagrał drugie solo "Wicked Streets". Po kolejnej, dwuletniej przerwie wypuścił trzeci krążek - "It's Armageddon" - pod szyldem znanej kompanii AWOL Records. Na początku Nowego Milenium ukazały się kolejno "Different Reality" (kolaboracja z Laroo) oraz "The Thug Nut". Od tego czasu artysta właściwie odpuścił solową pracę, a i sporadycznie występował gościnnie na albumach ludzi znad Zatoki. Po prawie dziesięcioletniej przerwie powrócił, choć raczej bez większych fanfar, z podziemnym, krótkim (7 utworów) krążkiem pt. "Im On It". Niedługo później, również w 2012, ukazuje się jego szóste solo - niniejsze "Plugged In: Live From The Streets".

Wokół recenzowanego projektu, podobnie zresztą jak i przy poprzednim, nie narobiono zbytniego szumu; album sygnowały bowiem mniej znane przedsiębiorstwa (Legacy Studio i Ae'On Music Group), a tłoczony materiał zapakowano do kartonowej koperty. Sama oprawa wydaje się porządna (normalny krążek oraz profesjonalny nadruk zarówno na kompakcie, jak i na opakowaniu), choć rzecz jasna, jako kolekcjoner, boleję nad kolejną płytą, którą będę bezcześcił, szorując raz za razem o papierowe wnętrze. Nowoczesne pokolenie może oczywiście nabyć cyfrową wersję, dostępną w większości znanych, międzynarodowych sklepów (m.in. iTunes, Amazon); materialistom pozostaje na sieci RapBay. Przejdźmy do meritum, czyli do w sumie 11 utworów nagranych na "Plugged In". Lil Ric zaprezentował naprawdę solidny, równy poziom, jeśli chodzi o przygotowanie techniczne; zresztą można by się tego spodziewać po 20-letnim obyciu z mikrofonem. Tym z Was, których ominęła okazja poznania umiejętności wokalnych Małego Ryśka, przypomnę, że raper posiada głęboki, nieco mrukliwy głos (chyba ma coś z Richie Richa w sobie) i umiarkowanie wolny, jednostajny flow. Swobodnie porusza się w rytmie, choć nie próbuje ewolucji związanych ze zmianą tempa ani też nie grzeszy nadmiarem emocji. Na szczęście ostatecznie jego sposób rapowania nie wydaje się ani trochę nudny, w dużej mierze za sprawą ciekawego głosu, jak również barwnej muzyki.

Odpowiedzialnymi za wspomniane podkłady byli Traxx, Rob Lo, Vibe Beats, Flawless Tracks i No Phace Phantom. Ekipa producentów wykonała całkiem porządną robotę, ponieważ towarzyszyć nam będą w większości dopracowane, zróżnicowane i miłe dla ucha podkłady. Usłyszycie zatem kilka melodyjnych i skocznych (m.in. "So Cold So On"), a nawet mocno imprezowych nut ("Swaggitude"), trochę cięższego, ulicznego brzmienia ("Errbody Eat", "Slidin On"), z kosmicznym twistem ("Big Daddy Kane") i wielobarwne, multiinstrumentalne podkłady ("Done Deal"). Solidny poziom zaniżają jedynie mniej dopracowane "Abandoned Me" i zbyt popowe "Swaggitude". Do samej muzyki nie mam większych zastrzeżeń, ale prawda jest taka, że głęboki i nawet nieco mroczny głos Lil Rica o wiele lepiej prezentuje się w towarzystwie grubo ciosanych bitów, do których artysta przyzwyczaił nas na swoich starszych krążkach. Podobne zmiany zaszły zresztą w kontekście przedstawianych tematów, gdzie po ulicznych opowieściach pozostał jedynie delikatny posmak, a ich miejsce zajęły samochwalcze pieśni, ody do pieniądza oraz motywy koneksji, interesów i szeroko rozumianej hustlerki. Wyjątek stanowi "Abandoned Me", gdzie Ric z nonszalancją i olewką podchodzi do tematu bycia rzekomo pozostawionym przez kobietę. Nadużyciem słownym byłoby stwierdzenie, że niniejszym projektem Rysiek powrócił do rapowej gry, ale przynajmniej próbuje. I dobrze, bo nadal słychać w jego głosie charyzmę i chęć dostarczania zatokowej scenie świeżego powiewu. Z ciekawostek dodam, że na sieci znalazłem informację, jakoby omawiany materiał był nagrany na krążku, który świeci w ciemnościach. Z tępą miną nie omieszkałem sprawdzić; i gówno świeciło. Ktoś potwierdzi fosforyzujący efekt?


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.